Pan źrebolek knabstrupowy, piękny i kolorowy!
Zaprezentowany na wystawie "Rozbrykany kolor" (wystawa widmo- każdy słyszał i nikt nie widział. Po prostu czekam na zdjęcia, jak o czymś pisać, to porządnie). Praca odebrana była bardzo pozytywnie, słyszałam opinie: "dwuwymiarowy konik", "wychodzi z kartki" , "co mnie podglądasz?!". Uważam prackę, za w miarę udaną, ze względu na ograniczenie pasteli. Kolor filetowy i brązy były zbyt blade, brakowało mi takiego porządnego, konkretnego koloru.
Do rysowania użyłam pierwszych lepszych pasteli, jakie były pod ręką- czyli firmy pentel. Nawet dobrze pracowało się nimi, gdyby nie te blade kolory...
Jak powstawał konik? Czarnobiałe zdjęcie, kolorowa kartka Cansona i tadam! Tutaj dwa zdjątka (WIPowskie, yeach)
Zawsze gdy pracuję w kolorze i zależy mi, aby obraz wyszedł po mojemu, jeżeli korzystam ze zdjęcia- zawsze czarnobiałego. Zdjęcie służy mi wyłącznie jako ściąga anatomii i cienii. Gotowe kolory fotografii bardzo ograniczają wyobraźnie.
Zaś gdy biorę się za ołówkowy rysunek wybieram zdjęcie kolorowe. W kolorze jest owiele więcej szczegółów niż w czerni i bieli.
Dziś tylko i aż tyle :) Ostatnio rozkręcam się z pisaniem, ale wisienkę na torcie pozostawiam nietkniętą, do czasu jak dostanę zdjęcia z wystawy (nawet wywiad w gazecie mam!). Więc pozostawiam waszą ciekawość w cierpieniu i idę rysować smoka...

